Zwierzęta ludzie bogowie

Ferdynand Antoni Ossendowski jest w Polsce w zasadzie autorem zapomnianym, choć za życia była to postać niezwykle ceniona, której książki przetłumaczono na wiele języków. Jego popularność dorównywała popularności Henryka Sienkiewicza, a on sam cieszył się wielkim szacunkiem. Był naukowcem, pisarzem, dyplomatą… Był także osobą, która potrafiła dbać o swój wizerunek. Do dziś nie wiadomo ile z przygód i historii opisanych w jego kilkudziesięciu książkach jest prawdą a ile konfabulacją.
„Zwierzęta ludzie bogowie” to jego pierwsza książka. Ossendowski opisuje w niej ucieczkę z bolszewickiej Rosji przez Syberię, Mongolię aż po Pacyfik. Przygody, które w niej opisuje pełne są niebezpieczeństw, grożących mu nie tylko ze strony dzikiej, nieokiełznanej przyrody ale przede wszystkim napotykanych po drodze ludzi, którzy w każdej chwili mogą okazać się zdrajcami… Bo jak to w Rosji, nie wiadomo komu można ufać i czy każdy jest tym za kogo się podaje. A w książce trup ścieli się gęsto…
„Zwierzęta ludzie bogowie” to dziennik z podróży ale to przede wszystkim książka sensacyjno-przygodowa, i raczej tak należy ją traktować, bo rzeczy w niej opisane bardziej przypominają przygody hollywoodzkiego Indiany Jonesa niż rzeczywistość.
Jednak książkę czyta się dobrze, napisana jest żywym i ciekawym stylem i językiem. Przynajmniej jej pierwsza połowa. Druga część już zdecydowanie się nuży, mnóstwo w niej odniesień do historii oraz mistyki mongolskiej i tybetańskiej, przedstawionej w mało przystępnej i atrakcyjnej formie. Do tego autor używa wielu obcych słów, które czytelnikowi niewiele mówią a czynią obraz mało czytelnym.
Na pewno warto poznać Ossendowskiego jako pisarza, który przez władze sowieckie został wymazany z historii i pamięci Polaków. Ciekawa jestem jego „Lenina” i pewnie niedługo sięgnę i po tę książkę ![]()
