Lud z grenlandzkiej wyspy

„Lud” Ilony Wiśniewskiej to kolejny reportaż z Dalekiej Północy, tym razem z odległej Grenlandii. To największa wyspa świata, w 80 procentach pokryta lodem. Mieszka tam niecałe 60 tysięcy ludzi, w zdecydowanej większości Grenlandczykow, zwanych też Inuitami. Pozostali mieszkańcy to głównie Duńczycy. Zamieszkują oni głównie południowo-zachodnie wybrzeże, gdzie klimat jest dużo łagodniejszy niż wewnątrz lądu.
Grenlandia należy politycznie do Królestwa Danii, choć ma dość duża autonomię.
Ilona przez kilka miesięcy pomagała w jednym z domów dziecka, gdzie przebywają głównie nastolatkowie, przede wszystkim sieroty społeczne. Bo życie na Grenlandii daleko odbiega od naszych europejskich wyobrażeń Eskimosów żyjących w igloo i prowadzących wspólnotowy, spokojny żywot. Tak było niegdyś. Co z tego zostało to rybołówstwo i przetwórstwo ryb, które jest głównym źródłem zatrudnienia. Oraz zamiłowanie do polowań, które często pomagają przetrwać. No i ubrania, często szyte ze skór foczych, niedźwiedzich czy psich, które chronią przed mrozem i wiatrem.
Poza tym Grenlandczycy żyją już w państwie ucywilizowanym, często siłowo, przez Danię. I dlatego tak ciężko im się odnaleźć w tym nowym świecie, tak bardzo różnym od ich tradycyjnego, dawnego sposobu życia.
Dzięki Ilonie poznajemy wielu mieszkańców Uummannaq, miasta do którego trafiła, zarówno pracowników domu dziecka jak i jego podopiecznych, muzyków, artystów, rybaków i właścicieli psich zaprzęgów, młodszych i starszych. Grenlandczykow, pół-Grenlandczykow, Duńczyków i mieszkańców innych krajów, których ścieżki życia zagnaly na Północ. Obserwujemy wszechobecny alkoholizm, depresję, samobójstwa. Słuchamy często bardzo przygnębiających opowiadań z przeszłości. Wędrujemy szlakami poprzednich pokoleń. Jesteśmy świadkami próby odbudowywania poczucia tożsamości i dumy z bycia Grenlandczykiem.
Ciekawa, głęboka, nieoceniająca książka. Polecam ![]()
