Tańczący z wilkami

„Tańczący z wilkami” był nieodłączną częścią mojego dorastania, zarówno książka jak i film. I do tego cudna muzyka Johna Barry’ego. Towarzyszyły mi przez długi czas. Ostatnio, po latach, znów mnie zawołały, więc sięgnęłam po książkę Michaela Blake’a. I wróciło dawne oczarowanie, może w nieco innej formie ale na powrót książka mnie urzekła.
To opowieść o dawnej, nieskażonej cywilizacją kulturze plemiennej, tu w wydaniu Komanczów. O życiu wspólnotowym opartym o jasne, przekazywane z pokolenia na pokolenie wartości i reguły, takie jak życie blisko natury, poszanowanie jej praw, szacunek dla świata, wspólnotowość, uczciwość, korzystanie z wiedzy i doświadczenia starszych.
A jednocześnie jest to książka o wdzierającej się w świat rdzennych plemion białej cywilizacji, zachłannej, niszczącej i aroganckiej, która zmieni obraz dawnego świata na zawsze.
Żołnierz Armii Stanów Zjednoczonych John Dunbar trafia na dalekie rubieże Ameryki. Jest ciekawy Indian, o których nic nie wie i z którymi nigdy się nie zetknął. Początkowa nieufność i ostrożność obu stron przemienia się w przyjaźń i wzajemne oparcie.
Piękna, wzruszająca, pełna mądrości książka. I niezwykła, chwytająca za serce fabula. Bardzo polecam ![]()
