|

Listy starego diabła do młodego

„Listy starego diabła do młodego” C.S.Lewisa to niełatwa lektura. Ani jeśli chodzi o materię, ani o formę. To dość ciężki kaliber. Niemniej wart wysilku.

Jak sam tytuł wskazuje, książka ta ma formę listów, które stary, doświadczony diabeł pisze do swojego niedoświadczonego jeszcze bratanka, udzielając mu rad i wskazówek, które mają doprowadzić konkretnego pacjenta ( takiego właśnie słowa używa w stosunku do kuszonej osoby) do wiecznego upadku.

A pacjent ten wcale nie jest łatwym kąskiem. Świeżo nawrócony konwertyta, nieco gubiący się na początku swojej ścieżki wiary, który jednak dzięki poznanej dziewczynie oraz jej rodzinie, a także dzięki okolicznościom zewnętrznym, pozostaje blisko Nieprzyjaciela (tak określany jest Pan Bóg). W końcowym liście dowiadujemy się o klęsce Piołuna (młodego diabła) oraz o prawdziwych uczuciach i naturze relacji, jaka istnieje między złymi duchami (samo imię starego diabła-Krętacz- daje do myślenia).

Bardzo pomocny jest wstęp samego Lewisa, który wyjaśnia, jak on sam postrzega świat duchowy. Dla niego Szatan nie jest odpowiednikiem Boga, bo Bóg jest jedyny i nie ma sobie równych, ale raczej Michała Archanioła, a więc wodza upadłych aniołów.

Listy te to takie rozważania filozoficzne lub minieseje, które ukazują sposób szatańskiego myślenia oraz sposoby na przeciągnięcie człowieka na stronę zła. Ujawniają one zupełnie inny sposób patrzenia na rzeczywistość – i tę realną i tę duchową, niż z czysto ludzkiej perspektywy.

Pokusy mogą dotyczyć ciała, umysłu oraz woli. A dobierane są one niezwykle dokładnie, w zależności od konkretnego człowieka oraz sytuacji w jakiej się znajduje. To co działa na jednych, nie zadziała na innych. To co działa w tym momencie, nie działało w przeszłości. Dlatego zły duch musi być zawsze uważny i reagować zgodnie ze zmieniającymi się okolicznościami.

Książka ta pokazuje niezwykłą inteligencję złych duchów. Nie zawsze działają one w sposób oczywisty, ich metodą jest raczej wykorzystywanie słabych stron oraz niedyspozycji jednostki, zawsze stopniowo, i często w niezauważalny dla kuszonego sposób.

Lewis próbuję odpowiedzieć na takie pytania jak: czy zawsze wojna jest zła dla duszy człowieka? Czy obżarstwo to tylko nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu? Czy wędrówki w celu znalezienia „właściwego” kościoła służą zbawieniu człowieka? Czy mamy różne skale przyjemności i czym owe rodzaje przyjemności różnią się od siebie? Jak zaatakować pokorę człowieka? Czy nadmierna koncentracja na sprawach duchowych związana z zaniedbywaniem obowiązków i spraw doczesnych jest wskazana? Czy rzeczywiście mamy cokolwiek na własność?

Warto przeczytać tę książkę chociaż raz. Na pewno daje do myślenia i skłania do refleksji. Co prawda jest to utwór literacki, a nie prawdy objawione, więc nie ze wszystkim musimy się zgadzać. Jednak pozwala on zobaczyć świat nieco szerzej i głębiej. Bo nie wszystko przecież można dostrzec ludzkimi oczami. A rzeczywistość, w której żyjemy, jest zdecydowanie bogatsza niż nam się wydaje.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *