|

Orzeł w kurniku

Stanisław Wyspiański jest jednym z moich ulubionych artystów. Zwłaszcza jego pastele, polichromie i witraże (lub ich projekty) zachwycają. A przecież na tym się jego sztuka nie kończy. Był człowiekiem wszechstronnym, o wielkiej wyobraźni, fantazji i niespożytej energii twórczej. Rysował, malował, konserwował, pisał poezję i dramaty ( w tym słynne Wesele), projektował meble, zajmował się dekoracją wnętrz. No i pisał dzienniki i listy, wiele listów, co było charakterystyczne dla ludzi tamtej epoki. I dzięki tej korespondencji możemy zgłębiać życie i zawiłości duszy Stanisława ale też poznawać tamtejszy świat.

„Orzeł w kurniku” Krystyny Zbijewskiej to dość obszerna biografia Stanisława Wyspiańskiego. Każdy rozdział poświęcony jest innemu przyjacielowi, członkowi rodziny czy człowiekowi, który odegrał dużą rolę w życiu artysty. Dzięki temu poznajemy nie tylko Wyspiańskiego ale i inne wpływowe postaci ówczesnego Krakowa: ojca Franciszka (rzeźbiarza), Józefa Mehoffera, Stanisława Estreichera, Lucjana Rydla, Tadeusza Stryjeńskiego, Adama Chmiela, Wilhelma Feldmana i innych, których nazwiska przewijają się w książce. Poznajemy rodzinne perypetie młodego Staszka oraz jego miłosne życie a potem dojrzałe już wybory, czasami skandalizujące i kontrowersyjne dla zamkniętego świata ówczesnej elity. Obserwujemy też jego trudne zmagania artystyczne i finansowe by przebić się w krakowskim środowisku ale też jego postępującą chorobę, która czyni z niego całkowicie niesprawnego człowieka. Zbijewska przedstawia go jako trudnego, poszukującego lecz do końca życzliwego i pełnego pasji człowieka, którego śmierć zabrała w pełni mocy twórczych i z głową pełną niezrealizowanych pomysłów, w wieku zaledwie 39 lat.

„Orzeł w kurniku” to książka bardzo ciekawa, pisana z żyłką reporterską. Choć i niełatwa ze względu na mnogość nazwisk, relacji, dat, tekstów źródłowych i przypisów. No i niestety, choć o chorobie Wyspiańskiego dużo, nigdzie nie pada nazwa choroby, która w 1907 r. zabrała go z tego świata. Czy w roku 1980, gdy książka ta była wydana, słowo kiła było słowem tabu? A może nie wypadało łączyć wielkiego człowieka, „czwartego wieszcza” z chorobą rozpustników?

Książka godna polecenia, choć z pewnością nie wyczerpująca tematu ani samego artysty ani tej arcyciekawej epoki przełomu wieków. Polecam 🙂

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *