Drzewo migdałowe

Po „Drzewo migdałowe” Michelle Cohen Corasanti sięgnęłam ponownie po kilkuletniej przerwie. I zrobiła na mnie nie mniejsze wrażenie niż przy pierwszej lekturze.

To cudowna a zarazem wstrząsająca historia palestyńskiego chłopca, Ahmada Hamida, i całej jego rodziny. A jednocześnie bolesna i okrutna historia Palestyńczyków na ich ziemiach zajętych przez państwo Izrael w1948.

Ahmad jest świadkiem śmierci swoich dwóch młodszych sióstr, straszliwego i umyślnie spowodowanego wypadku swojego brata, nieuprawnionego aresztowania swojego ojca. Kilkakrotnie tracą dom, stając się nędzarzami. Żyją w przeciekającym namiocie, bez bieżącej wody i prądu. Wciąż zagrożeni atakami i podejrzeniami Izraelczyków. Ich sielskie, beztroskie niegdyś życie zamienia się w pasmo następujących po sobie koszmarów. Ahmad musi być silny. Jako głowa rodziny jest zmuszony utrzymywać rodzinę, mimo tego, że ma zaledwie 13 lat. Jednak dzięki swoim niesamowitym zdolnościom matematycznym i podsycanym przez swojego ojca i nauczyciela marzeniom, udaje mu się wyrwać z beznadziei i, ostatecznie, ocalić los swój i swoich najbliższych.

Wzruszająca, przerażająca, chwytająca za serce książka. A jednocześnie manifest i apel o pokój na Bliskim Wschodzie. Gorąco polecam😍

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *